wtorek, 30 listopada 2021

Recenzja: Piotr Borlik "Czterdzieści dusz"

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński otrzymałem do recenzji nowość, a zarazem dziewiątą książkę Piotra Borlika- „Czterdzieści dusz”. Jest to kolejna kryminalna historia spod jego pióra. Od razu się ucieszyłem, ponieważ kocham motyw „śledztwa w zamkniętej placówce”, a taki właśnie znajduję się w tej powieści. 

Thriller kryminalny z morderstwem w tle. Kolejna historia, która zapewne nie zaskoczy mnie niczym nowym, jednak jak bardzo się pomyliłem przyszło mi dowiedzieć się już na początkowych stronach powieści. Zaskoczeniem była dla mnie intryga snuta niczym pajęcza sieć tak skutecznie, że kilkukrotnie zmieniałem typy „tego złego”. Losy bohaterki ważą się na szali do ostatniego momentu, a rozwiązanie sprawy jest bardzo trudne.

Znalazłem tam sporo odniesień do dzieł nie tylko książkowych. Mamy śledztwo w klasztorze i chrześcijańską symbolikę- na pierwszy rzut oka możemy pędzić myślami do co by nie mówić mocno osadzonej już literatury jak „Imię róży” i „Kod Leonarda Da Vinci” . Natomiast śledztwo w zamkniętej przestrzeni to dobrze rozwinięte odniesienie do filmowych dzieł „Coś” i „Obcy”.

Osią fabuły jest tutaj sprawa morderstwa dyrektora placówki kościelnej mającej sprawować opiekę  nad duchownymi o nadwerężonej reputacji. Śledztwo zostaje powierzone kobiecie. Młodej, atrakcyjnej policjantce, Sarze Bednarek, która również posiada swoje tajemnice. Ma ona swoich sprzymierzeńców oraz licznych wrogów, a tarcia na linii Kościół- Adwokat- Komisarz są dodatkowym katalizatorem wydarzeń co dobitnie pokazuje zakończenie.

Klimat osamotnienia i skostnienia struktur kościelnych czuć jest od samego początku, zarówno w scenie nadania Sarze śledztwa, jak i jej pierwszych kroków w klasztorze. Prawdziwe zimno, przeszywające zarówno dusze w przepastnych ceglanych murach jak i ciało policjantki jest niczym w porównaniu do ogromu zbrodni i prawdziwego zła, które spadnie na barki naszej bohaterki. Nic nie jest takie jak wydaję się być na początku, a trudności oraz kolejne ofiary piętrzą się przed młodą policjantką. 

Zdecydowanie podobało mi się wieloosobowe prowadzenie narracji, ponieważ to dokładnie pokazywało motywację bohaterów. Postacie były bardzo dobrze zbudowane. W ciekawy sposób autor kieruje nasz wzrok na ukazywanie prawdy i rozgrywkę między tym co słuszne, a tym co łatwiejsze. Te wybory będą nam towarzyszyć do samego końca utworu. 

Zaskoczyło mnie bardzo zakończenie książki, które najpierw sprawiło, że z uśmiechem na ustach odłożyłem ją na półkę. Zagadka została rozwiązana, winni ponieśli karę. Jednak po dłuższej chwili musiałem przyznać, że nie. Świat nie jest czarno- biały i to w bardzo przystępny sposób pokazuje nam autor. Nadal są sprawy, które nigdy nie ujrzą światła dziennego, a ich rozwiązanie nie przyniesie ukojenia.

Myślę, że ten kryminał pana Piotra winien zasłużyć na kontynuację i szczerze na to liczę. Wierzę, że nie jest to ostatnia książka jego autorstwa, która wpadnie w moje ręce. ponieważ całość czyta się szybko i nie ma tutaj zbędnych scen, a i kulminacja jest zrobiona w iście filmowym stylu. 


Maciej Kucab


Książkę można nabyć tutaj : [KLIK]


Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem Prószyński i Ska.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz