niedziela, 7 listopada 2021

Recenzja: Tomasz Kaczmarek "Przedsionek piekła"

„Bardziej jednak obawiał się ludzi. To ich uważał za najgroźniejszych. I to oni nieskończenie go fascynowali.”

Jakoś szczególną sympatią darzę XIX wiek, sama nie do końca wiem dlaczego, a do tego czasami chętnie przeczytam pozycję, z gatunku, po który nie sięgam na co dzień. Dlatego trochę w ramach poszerzania swoich horyzontów czytelniczych, ale także zaintrygowana opisem – sięgnęłam po debiut Tomasza Kaczmarka pt. „Przedsionek piekła.”

„Ameryka alternatywnego XIX wieku. Daj się porwać światu, w którym technologia, zamiast pełzać, pomknęła naprzód. Na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych znajduje się miasto Exmore – betonowa dżungla wieżowców, ciężkich fabryk i mrocznych zaułków. A pośrodku tego sztucznego tworu stoi potężna elektrownia, której źródłem energii jest technologia trzymana w głębokiej tajemnicy. Staruszek Andrew Milton spędza czas w szpitalu psychiatrycznym, na oddziale dla skazańców o szczególnie niebezpiecznym rodowodzie. Kathleen Turner trzymana w zamknięciu jak zwierzę czeka, aż nastąpi jej smutny koniec. Janusz Szewczyk, nastoletni syn polskich emigrantów, stara się przetrwać w niebezpiecznych dokach Exmore. Cała trójka jeszcze nie wie, w jaki sposób niepowstrzymana fala wydarzeń powiąże ich losy. Szaleni naukowcy, okaleczeni pacjenci, szpitale psychiatryczne, tajne laboratoria i osobnicy nazywający siebie bogami-naukowcami. Historia o odkupieniu, zemście i ambicji.” opis wydawcy


„Przedsionek piekła” to książka z gatunku science fiction, po który sięgam dość rzadko, jednak z chęcią odwiedzam inne światy. Wcześniej nie znałam pióra autora, co wcale nie jest dziwne, skoro to debiut, ale dzięki temu nie oczekiwałam niczego od tej książki i na nic się nie nastawiałam. Pomysł na fabułę zdecydowanie mnie zaciekawił, zafascynował – choć potężna elektrownia skojarzyła mi się trochę z Czarnobylem, który zdecydowanie mógł być inspiracją. Do tego kwestia szpitali psychiatrycznych mnie interesuje jako studentkę psychologii. Szkoda tylko, że mimo zaciekawienia i zaintrygowania – książka zdecydowanie mnie nie zachwyciła, wręcz momentami zanudziła. Chaos fabularny, ciągle urywająca i gubiąca się akcja, a do tego brak jakiegokolwiek uporządkowania książki. Bohaterowie – może z potencjałem, ale jakoś niekoniecznie wykorzystanym. Wszystko było mdłe, niezbyt ciekawe, wręcz wiejące nudą, Wszystko napisane prostym, nieskomplikowanym językiem, co przynajmniej ułatwiło czytanie i sprawiło, że mogłam przez książkę przebrnąć dość szybko – mimo zionięcia nudą. 


„Przedsionek piekła” to moim zdaniem książka zdecydowanie słaba i niezbyt fascynująca, wręcz monotonna, choć istnieje szansa, że zwyczajnie nie mój klimat. W moim odczuciu zbyt dużo chaosu i niedopracowania. Rozumiem, że jest to debiut, na część rzeczy i spraw można przymknąć oko, ale mimo tego uważam, że jest to zwyczajnie słaba. Można przeczytać, jak najbardziej, ale moim skromnym zdaniem szkoda czasu – jest wiele innych ciekawszych pozycji. Do kompletnego dna pokrytego mułem jeszcze trochę brakuje, ale i tak uważam, szkoda czasu i jest słabo. W skrócie – nie polecam. 


Joanna Hadzik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz